26 maja 2014

Kilka dni przed ślubem...
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA

Jest poniedziałek. Do ślubu pozostało zaledwie pięć dni. Niedawno przecież pisałam Wam, że do tego dnia zostało pięć miesięcy, potem miesiące zamieniły się w tygodnie, a teraz już w dni. Nie wiem kiedy minął ten czas, te wszystkie miesiące oczekiwania na ten dzień. Jutro jedziemy z Osobistym, na ostatnie spotkanie z księdzem, odbieramy klucze do magazynu, gdzie zawieziemy wszystkie alkohole. Podziękowania dla rodziców, prezenty dla dzieci (w końcu poprawiny będą w Dzień Dziecka) oraz podziękowania dla świadków w formie dyplomów mamy już prawie gotowe. Pozostało mi jeszcze przygotowanie winietek na stół, które będą w kolorze ecru z czerwoną wstążką (tak samo jak zaproszenia). Jutro zawozimy jeszcze obrączki do miejsca, gdzie będziemy przyjmować błogosławieństwo od rodziców, na wszelki wypadek, gdybym w dniu ślubu o nich zapomniała.

Na chwilę obecną nie mogę uwierzyć w to, że już za kilka dni złożymy sobie z Osobistym przysięgę małżeńską. Chciałabym, aby ten dzień nastał jak najszybciej, ponieważ z dnia na dzień atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa. 

Jeżeli chodzi o ten cały Polter, o którym wspominałam na Facebooku - to niestety pogoda Nam nie dopisała, ponieważ padał deszcz, a po drodze pojawiła się jeszcze burza. W każdym bądź razie szkło było potłuczone, i wraz z Osobistym wszystko posprzątaliśmy. I tak nadal uważam, że nie jestem zwolenniczką takiej tradycji. 

A Wy - drogie Mężatki jak wspominacie ostatnie dni przed ślubem?

26 komentarzy

  1. To już naprawdę za chwilę! Ja pamiętam jak trzy dni przed ślubem zaczęliśmy urlop i na ostatnią chwilę dokupywaliśmy milion potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy takich jak zapasowa koszula itp. A nerwów było co niemiara.
    A tak na poważnie to dopiero w połowie drogi do ołtarza opamiętałam się, że to już! Że to dzieje się naprawdę!
    Dzień Ślubu jest niesamowitym przeżyciem, zapamiętacie go na zawsze! Dlatego zróbcie wszystko by było jak najpiękniej i jak najlepiej. Będę o Was intensywnie rozmyślać w najbliższą sobotę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo ! :)
      Mam nadzieję, że mamy kupione wszystko. Osobisty jeszcze w sobotę rozłoży winietki. Nie mogę się doczekać tego dnia :)

      Usuń
  2. Tydzień przed ślubem jechaliśmy w moje rodzinne strony, na opolszczyznę, bo tam braliśmy ślub (mieszkamy z mężem w Łodzi). Ja się zawsze wszystkim bardzo przejmuję, więc miałam dużego stresa czy wszystko się uda itd. Pamiętam, że w dzień ślubu jak mama z siostrą ubrały mnie w suknie, to z tych nerwów wydawało mi się, że mam kwadratowe piersi ;) Pełen luz poczułam chyba dopiero na weselu. Na przysiędze prawie się popłakałam (tzn.jak patrzyłam na męża składającego mi przysięgę). Pamiętam też, że martwiłam się o pogodę, bo cały tydzień przed ślubem lało, ale o dziwo w nasz dzień zrobiło się piękne lato. Wspominamy bardzo miło ten dzień, było kilka zabawnych sytuacji... Ciężko mi uwierzyć, że już za kilkanaście dni miną 4 lata od tego dnia. Będzie pięknie i magicznie, już niebawem się przekonasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że do naszego ślubu pogoda również się poprawi, bo dziś to zaledwie 13 stopni :/

      Usuń
  3. Polter? Czyzbys pochochodzila z moich stron? U nas robi sie dzien przed slubem. Zabawa byla pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, skąd pochodzisz ;) Ogółem robi się to dzień przed ślubem, ale ja wolałam to zrobić tydzień wcześniej :)

      Usuń
  4. Tydzień przed ślubem nie stresowałam się jeszcze tak bardzo, nerwy zaczęły się w środę rano, kiedy miałam już urlop...kiedy zadzwoniła moja koleżnka i powiedziała, że nie może być na weselu...zaczęła się mała panika, i skończyła dopiro przy przywitaniu gości weselnych w dniu ślubu w moim rodzinnym domu (jest u mnie tradycja, że gości weselnych wita się w domu Panny Młodej, a potem jedzie się wspólnie do Kościoła), potem już z górki... radość i zabawa :) Jedynym problemem była chyba pogoda...było okropnie gorąco, na sali nawet klimatyzacja nie pomagała, ale gościom chyba to nie przeszkadzało tak jak mi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że u mnie apogeum stresu będzie miało miejsce w sobotę, albo w piątek wieczorem. U mnie też jest taka tradycja, że goście przyjeżdżają do Panny Młodej, ale w związku z tym, że u nas nie będzie tak jak być powinno, to na błogosławieństwie będziemy sami z rodzicami i świadkami:)

      Usuń
  5. U mnie na całe szczęście nie było zwyczaju tłuczenia szkła przed ślubem a to że zaczynacie robić się nerwowi to całkiem normlane ;) ja w przeddzień ślubu pakując prezent dla brata męża (w dniu naszego ślubu obchodzili 5 rocznicę swojego ślubu) wybuchłam płaczem i dostałam niepohamowanej histerii ;) 15 minut i było po sprawie - chyba musiałam dać upust tym emocjom ;) a dnia ślubu nie pamiętam wiele ale wszystko sobie dokładnie obejrzałam na zdjęciach ;) trzymam za Was bardzo mocno kciuki :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś szczęście z tym tłuczeniem szkła :) Ja wczoraj, gdy byliśmy na ostatnim spotkaniu u księdza i robiliśmy próbę przysięgi to miałam łzy w oczach, gdy słuchałam słów Osobistego, a gdy sama miałam mówić to głos mi drżał, więc mam po cichu wierzę w to, że za bardzo się nie rozkleję przed ołtarzem :)

      Usuń
  6. Ja bardzo dobrze wspominam zarówno całe przygotowania ślubne i weselne, jak i ostatnie dni. Bez stresu, bez pośpiechu, wszystko na spokojnie, powolutku i tak jak chcieliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety trochę nerwów było, ale nie ukrywam, że ten ostatni tydzień przed naszym ślubem jest fajnym czasem :)

      Usuń
  7. Kurcze, to prawie już :) Będzie wspaniale, więc się już nie stresuj :)
    Jestem bardzo ciekawa jak my to będziemy przeżywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tylko trzy dni:) Jak ten czas leci :)
      Teraz jeszcze jest w miarę spokojnie, myślę, że apogeum nadejdzie dopiero w sobotę rano :)

      Usuń
  8. Rany... KOSMOS.
    Ale czad - być pięć dni przed własnym ślubem...! ;D

    Dużo spokoju i pogody ducha na te wyjątkowe dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :)
      Za rok będziecie również przeżywać ten czas na swój sposób :)

      Usuń
  9. My bardzo fajnie wspominamy ostatnie dni przed ślubem, ale i nie tylko. Generalnie całe 8 miesięcy przygotowań było spokojne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety czasami było dość nerwowo, z tego względu, że mieszkamy od siebie dość daleko, a ślub i wesele będzie jeszcze gdzie indziej :)

      Usuń
  10. No no pamiętam te emocje :) tylko z niczym się nie śpieszcie, a w dniu ślubu czerpcie i chłońcie każdą chwilę to bardzo ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dniu ślubu od samego rana będzie pośpiech ze względu na to, że obydwoje mamy spory kawałek do przejechania, ale myślę, że wszystko uda się fajnie dograć :)

      Usuń
  11. No ja jeszcze nie mam czego wspominać, ale sądzę, że te ostatnie dni byłyby dość nerwowe. Tylko czy tak naprawdę warto byłoby się stresować? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy warto? Dobre pytanie :) Pewnie nie, ale człowiek mimowolnie zaczyna się stresować, gdy ten dzień jest coraz bliżej:)

      Usuń
  12. Kocham śluby! ;-) Mam nadzieję, że ten dzień będzie dla Ciebie, dla Was cudowny i ani na sekundę nic Cię nie wyprowadzi z równowagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Samym ślubem się nie stresowałam, ale trochę załatwiania było. Kapela nie wiedziała, jak zagrać walca angielskiego i nas to wkurzyło, ale poza tym było ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. zdjęcie obrączek: przewspaniałe!

    OdpowiedzUsuń

TOP