8 czerwca 2014

Nowa codzienność
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA

Jutro minie dokładnie rok, od kiedy to Osobisty na jednej z nadmorskich plaż, trzymając w dłoni pierścionek zapytał się czy zostanę jego żoną. Jak wiecie - oświadczyny przyjęłam i przez kilka ładnych miesięcy dzieliłam się tutaj z Wami moimi przygotowaniami do naszego ślubu. Od tygodnia jestem szczęśliwą żoną swojego męża, i powoli, małymi kroczkami wiję nasze gniazdko.

Jak na razie moja codzienność koncentruje się na odnajdywaniu się w nowym otoczeniu, i organizowania naszego mieszkania tak, jakbyśmy chcieli, aby było jednocześnie: praktycznie, ładnie i przytulnie. Za kilka dni kurier powinien dostarczyć nam naszą półkę do sypialni, którą po długich rozważaniach w końcu wybraliśmy. Cały tydzień minął nam na wspólnej organizacji i załatwianiu pewnych spraw. Oczywiście muszę jeszcze wymienić dowód osobisty i prawo jazdy, ale to będę załatwiać w następnym tygodniu. W tym tygodniu mam zamiar w dalszym ciągu organizować nasze mieszkanie i nadrobić zaległości w prasowaniu.

W weekend wraz z mężem (jak to dziwnie nadal dla mnie brzmi !) gościliśmy w naszym mieszkanku moją Mamę oraz najmłodszego brata. Ich pobyt zaliczam do jak najbardziej udanych, było bardzo miło, przyjemnie i rodzinnie. Sobotni wieczór spędziliśmy wspólnie z rodzeństwem Osobistego oraz teściami. Jednym słowem weekend był leniwy przepełniony długimi rozmowami oraz wspólnym gotowaniem. Udało nam się nawet wypróbować jeden ze ślubnych prezentów - elektryczny grill, który idealnie sprawdził się przy bardzo wietrznym wieczorze.

Wiem, że przez ostatni tydzień praktycznie mnie nie było zarówno na moim blogu, jak i na Waszych, ale zawsze znalazło się coś do zrobienia. A wieczorem, po długim dniu, relaksowałam się przy książce S. J. Watson Zanim zasnę.  Książka wciąga praktycznie od samego początku, także mogę ją Wam serdecznie polecić. Poniżej natomiast zostawiam Wam do przesłuchania piosenkę, która ostatnio wpadła mi do ucha.

Miłego tygodnia!


12 komentarzy

  1. Ale fajnie :) Pamiętam ekscytację z urządzania mieszkania.
    Ja jestem kiepską panią domu, bo prawie nie prasuję :p Wystarczy dobrze pranie rozwiesić i nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nic nie pisz o prasowaniu - dopiero, co wychodzę na prostą :) A urządzanie mieszkania to coś, co uwielbiam ! :)

      Usuń
  2. Mi też weekend minął bardzo sympatycznie. Zainteresowała mnie książka, którą poleciłaś. Z pewnością ją przeczytam :)
    Udanego przyszłego tygodnia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo tego, że nie dawno zaczęłam ją czytać to wciąga niesamowicie :)

      Usuń
  3. Pamiętam, że też długo nie mogłam się przyzwyczaić do mówienia "mój mąż", ani określania mnie "moja żona". Chyba kilka miesięcy minęło zanim przestałam się dziwić, że ślub już za nami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... A ja bardzo lubię, jak Osobisty mówi do mnie "żonko" :)

      Usuń
  4. Najważniejsze, że jest dobrze i że się wszystko pomyślnie układa ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, nowa codzienność, jak ja nie mogłam jej ogarnąć :) Czasem do tej pory mam z tym problem, ale u mnie to szło znacznie szybciej, nie miałam chwili by się nad tym zastanawiać i układać.
    Oby się Wam wszystko ułożyło jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powoli zaczynam ogarniać i organizować swój czas na nowo :)

      Usuń
  6. Mój też oświadczył mi się nad morzem! :-) Jestem już prawie rok po ślubie, a mam wrażenie, że słowo "mąż" nadal dziwnie brzmi ;-) I wciąż nie mogę przyzwyczaić się do zmiany nazwiska ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta zmiana nazwiska chyba najtrudniejsza :)

      Usuń

TOP