13 grudnia 2014

Urodzinowy prezent
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA

W tym roku mój mąż przeszedł samego siebie. Od około tygodnia temu robiąc porządek na biurku zauważyłam paragon, za zakup jakiejś biżuterii i myślałam, że to jest mój prezent urodzinowy. Jednak mniej więcej w tym samym czasie, Osobisty w pośredni sposób dawał mi do zrozumienia, że prezent, który od niego otrzymam to perfumy. Pomyślałam sobie wówczas, że to jakiś stary paragon. Kilka dni temu pokazał mi zapakowany prezent, i postawił go na szafie w salonie mówiąc, że w piątek o północy mogę go otworzyć. Próbowałam wtedy poruszać trochę tym prezentem, żeby zidentyfikować jego zawartość, jednak moje próby na nic się nie zdały. Gdy wybiła północ, usłyszałam najpiękniejsze życzenia urodzinowe, jakie mogłabym sobie wymarzyć, i jednocześnie prezent, który był dla mnie wielką zagadką.

Gdy go rozpakowałam, moim oczom ukazał się kartonik perfum. Otworzyłam go. Na samej górze znajdował się króciutki liścik. Przeczytałam go. Odłożyłam na bok. I właśnie wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl: A co z tą biżuterią? Komu J. ją kupił? Zastanawiałam się nad tym, czy może w prost się nie zapytać komu ją kupował w tajemnicy przede mną?! Czy może kupował ją w imieniu, któregoś ze swoich braci? Czy może komuś innemu? I walcząc w ten oto sposób ze swoimi myślami, rozważając czy robić małą awanturę czy też nie, postanowiłam rozpakować perfumy do końca i poznać ich zapach. Najpierw moim oczom ukazały się kamienie. Tak! Kamienie! A wśród nich wata! To właśnie za nią znalazłam małe opakowanie świadczące o tym, że jednak jest to biżuteria. Po otwarciu małego pudełeczka moim oczom ukazały się piękne kolczyki.

Nie mam zielonego pojęcia, jak mój mąż wpadł na taki pomysł wręczenia mi prezentu. Pomysł trochę zwariowany, ale dzięki temu byłam mile zaskoczona zawartością pudełeczka. Gdy wszystkie emocje już opadły, doszłam do wniosku, że miałam ogromną frajdę podczas jego rozpakowywania. Pewnie zastanawiacie się skąd w ogóle w kartoniku wzięły się kamienie. Odpowiedź jest prosta: mój mąż zna mnie na tyle dobrze, że wiedział o tym, iż zanim rozpakuję prezent będę nim ruszać, aby zidentyfikować jego zawartość. I chodziło mu tylko oto, abym do samego końca była przekonana o tym, że faktycznie to będą perfumy.

Tymczasem kończę na dzisiaj życząc Wam udanego weekendu. Czekam tylko jeszcze na moich gości, aby wraz z nimi w symboliczny sposób świętować urodziny.
Image Map

11 komentarzy

  1. Cudowna niespodzianka :)
    Najlepsze życzenia Kochana :* Spokojnego weekendu, niech będzie on spędzony w miłym, rodzinnym gronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkiego najlepszego kochana 🎂

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pomysłowo:)
    Wszystkiego dobrego z okazji Twoich urodzin :) Spełnienia marzeń Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysłowego masz Męża :))

    Wszystkiego najlepszego. Zdrówka i spełnienia wszystkich marzeń ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapitalny pomysł. Sprytnego masz męża. A moment rozpakowywania jest najfajniejszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna niespodzianka!!! Najlepsze życzenia!
    Super ten Twój mąż:)
    uściski kochana

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy sposób :)
    Wszystkiego najlepszego życzę i spełnienia marzeń - nawet tych najskrytszych :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award 2014
    Więcej na moim blogu: http://sylwiabloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybacz, że dopiero teraz, ale przez weekend nie wchodziłam na bloga. Życzę Ci spełnienia marzeń, tych małych i tych wielkich, uśmiechu na co dzień i dużo miłości. ;)
    A Twój wykazał się niezłym pomysłem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. sto lat sto lat! :)
    cudowne wręczenie i oprawa samego prezentu :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda że mój nie jest tak pomysłowy, haha ;-) Wszystkiego naj i spełnienia tego, co tylko sobie wymarzysz! :-)

    OdpowiedzUsuń

TOP