28 października 2015

Owocowe nalewki
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA

Czas leci nieubłaganie szybko, jeszcze niedawno pochłonięta byłam przygotowaniami do swojego ślubu: najpierw na kartce kreśliłam krój swojej własnej sukni ślubnej, szukałam idealnego materiału i koronek na wykończenie, jeździłam na przymiarki do krawcowej - a lada dzień minie już siedemnaście miesięcy od najważniejszego dnia w moim życiu. Od tamtej pory moje życie bardzo się zmieniło, ale nadal nie pojmuję kiedy (!) minęło tyle czasu - ale dziś nie chcę pisać o moich refleksjach około ślubnych i życiu małżeńskim, tylko o czymś zupełnie innym...


Od naszego ślubu, pomimo, że minęło już tyle czasu w naszej piwnicy nadal mamy alkohol, który kupiliśmy na wesele. Wiadomo, że tego typu alkohole nie mają (raczej) terminu ważności, ale jakoś to wszystko trzeba zużyć, więc wpadłam na pomysł, aby spróbować swoich sił w robieniu nalewek owocowych. W ten oto sposób na przestrzeni dwóch miesięcy zrobiłam trzy nalewki: cytrynową, wiśniową i z owoców leśnych. Wraz z mężem alkohol pijemy raczej okazjonalnie, to od czasu do czasu lubimy wieczorem napić się jednej z naszych nalewek.


NALEWKA CYTRYNOWA

Do wykonania tej nalewki potrzebowałam 15 cytryn, miód i dwie butelki wódki (0,5l). Najpierw sparzyłam cytryny, a potem ostrym nożykiem ścięłam ostrym nożykiem skórkę tak, aby nie było na niej białej części. W jednym słoiku umieściłam skórkę z cytryn, a do drugiego wycisnęłam z nich sok. Do każdego słoika wlałam 0,5 litra wódki i odstawiłam w ciemne miejsce. Po dziesięciu dniach przelałam przez sitko zawartość słoika, w którym znajdowały się skórki z cytryny i wlałam do drugiego słoika z sokiem. Następnie w ruch poszedł miód, najlepszy jest taki ze sprawdzonej pasieki, gdzie nie dodają cukru - w przypadku mojej nalewki skorzystałam z miodu rzepakowego. To ile dodamy miodu zależy od nas samych, i od naszych kubków smakowych. Jedni wolą bardziej słodkie nalewki, a drudzy mniej słodkie - ja zaliczam się do tych drugich.

NALEWKA WIŚNIOWA

W przypadku wiśniowej nalewki najlepsze są bardzo ciemne odmiany wiśni. Już nie piszę o tym, że jeżeli mamy możliwość to najlepiej jest wykorzystać owoce ekologiczne, ze sprawdzonego źródła. Ja o ile za wiśniami nie przepadam, to w połączeniu a z alkoholem - czemu nie! Wiśnie do mojej nalewki wzięłam z ogrodu moich teściów, więc miałam pewność, że nie są pryskane. Do wykonania tej nalewki potrzebujemy około 1.5 litra dojrzałych wiśni, cukier trzcinowy, i oczywiście alkohol, na tą ilość owoców zużyłam jedną, półlitrową butelkę wódki. A wykonanie? Banalnie proste. Owoce (nie pestkowane!) dokładnie umyłam i wrzuciłam do miski z wodą. Te owoce, które pływały na powierzchni wody odrzuciłam, a pozostałe wysuszyłam, włożyłam do słoika i zasypałam cukier trzcinowym. Słoik tak samo jak w przypadku nalewki cytrynowej, włożyłam do szafy na około siedem dni. Następnie całość zalałam alkoholem i odstawiłam. Im dłużej sok z owocami "zaprzyjaźnia" się z alkoholem, tym nalewka smaczniejsza.

NALEWKA Z OWOCÓW LEŚNYCH

Historia z tą nalewką jest po prostu banalna - co tu dużo mówić. Po prostu w domu miałam za dużo owoców, więc wykorzystałam je do nalewki. Miałam około kilograma różnych owoców: jeżyn, jagód i borówki amerykańskiej. Umyte i osuszone owoce zasypałam w słoiku cukrem trzcinowym i odstawiłam na około siedem dni do szafy. Po tym czasie, tak samo jak z nalewką wiśniową dodałam 0,5 litra alkoholu, i odstawiłam ponownie w ciemne miejsce. 
~
Taki był mój pomysł na wykorzystanie owoców w połączeniu z alkoholem. O ile za alkoholem nie przepadam, tak z miłą chęcią od czasu do czasu lubię napić się wieczorem lampki jakiegoś dobrego wina, lub zrobionej przez siebie nalewki.
Image Map

13 komentarzy

  1. Muszę kiedyś sama takie nalewki spróbować zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cytrynowa do mnie przemawia! zapisałam sobie przepis, dziękuję (:

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmmm nalewki domowej roboty są najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd pamiętam moja Mama robiła z aronii oraz z wiśni :)

      Usuń
  4. Wszystkie smaki niesamowicie kuszą, uwielbiam takie rarytasy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takiej naleweczki z chęcią bym się napiła :-) Choć sama nigdy nie robiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kiedyś taką nalewkę zrobić, zaintygowałaś mnie tym i narobiłaś smaka jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisy są banalnie proste i nie wymagają dużo pracy :)

      Usuń

TOP