25 stycznia 2016

Millennium
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA
Swoją przygodę z twórczością Stiega Larssona rozpoczęłam w październiku, od przeczytania pierwszej powieści z trylogii Millennium - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Nie ukrywałam tego, że powieść przypadła mi do gustu i podzieliłam się swoimi refleksjami w tym poście. Drugi tom z trylogii - Dziewczyna z tatuażem - nie zrobił już na mnie takiego wrażenia jak pierwszy, ale książkę nadal czytałam z ciekawością i napięciem, zastanawiając się nad tym, cóż takiego się wydarzy w następnym rozdziale. Aż końcu przyszła pora na trzeci tom Larssona... Zamek z piasku, który runął.



Trzeci tom, choć z całej trylogii jest najgrubszy i w wydaniu, które posiadam liczy 783 strony przeczytałam w najkrótszym czasie. Gdybym miała zliczyć wszystkie wieczory, wraz z  zarwaną nocą z piątku na sobotę - poświęciłam dosłownie trzy/cztery wieczory, aby przeczytać tę książkę. Nie pomijam oczywiście faktu, że podczas zarwanej nocy przeczytałam prawie 400 stron.

Zamek z piasku, który runął okazał się dla mnie kontynuacją historii rozpoczętej w drugim tomie. W dalszym ciągu głównymi bohaterami są Lisbeth Salander i Mikael Blomkvist. Tak samo jak w przypadku wcześniejszych tomów, bardzo przypadł mi do gustu cięty język Lis, oraz przemiana jej osoby na wskutek wszystkich zdarzeń, z którymi miała do czynienia. Potwierdziły się również na pewien sposób moje przypuszczenia, o zaburzeniach rozwojowych głównej bohaterki (zespół Aspergera). Jednak w tym przypadku historia opisana przez Larssona koncentruje się przede wszystkim nad  wyjaśnieniem tego, co takiego wydarzyło się w przeszłości i wpłynęło na ubezwłasnowolnienie Salander. Przy tym jednoznacznie odpowiada na pytanie: co wspólnego z tym wszystkim ma rząd i służby bezpieczeństwa państwa.

Jeżeli do tej pory nie mieliście styczności z twórczością Larssona, to zachęcam Was do przeczytania całej serii w wolnej chwili. Mam świadomość, że ilość stron poszczególnych części zniechęca, ale czyta się je naprawdę szybko. Cała seria Millennium bardzo przypadła mi do gustu i są to jedne z lepszych kryminałów, które przeczytałam do tej pory.

Na półce czeka jeszcze kontynuacja Millennium autorstwa Davida Lagercrantza...

A teraz?
Teraz myślę o twórczości Paulliny Simons i Anny Herbich - czytaliście cokolwiek tych autorek?

5 komentarzy

  1. Zaciekawiłas mnie tą trylogią :))) chyba się skuszę :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli kryminał...i Ty polecasz, na pewno sięgnę. Tylko najpierw poczytam trochę romansideł na odmóżdżenie :). Potem na pewno Larssona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie lubię kryminałow. Ale życzę Ci miłej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy jeszcze nie słyszałam o tym autorze, ale skoro polecasz to może się skuszę w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przeczytałam pierwszą część, a potem jakoś.. no nie wiem, trochę mnie zniechęca to, że czytam jakąś książkę, a potem okazuje się, że ma ona ze 3, z 5 albo i 7 części, które są kontynuacją tej pierwszej ;]
    Nie znam książek tych pań, o które pytałaś.

    OdpowiedzUsuń

TOP