13 lutego 2016

Walentynki
(ARCHIWUM)

WPIS Z ARCHIWUM POPRZEDNIEGO BLOGA
Jak to jest u Ciebie z Walentynkami? Podchodzisz do tego dnia jakoś wyjątkowo? Czy 14 luty to dla Ciebie specjalny czas? Czy może uważasz, że to dzień jak każdy inny? Niezależnie od odpowiedzi jakie nasunęły Ci się podczas czytania powyższych pytań, przeczytaj o tym, jakie jest moje podejście do tego dnia.



Warto byłoby zacząć od tego, że dla mnie to dzień jest jak każdy inny i nie patrzę czulej na Męża niż zazwyczaj. Z jednej strony to dla mnie komercyjny czas, przepełniony kiczowatymi prezentami, które możemy znaleźć w każdym supermarkecie. Już od około dwóch tygodni sklepowe alejki i wystawy świecą czerwonymi sercami i innymi walentynkowymi gadżetami oraz słodkościami przygotowanymi przez producentów na ten dzień. Z drugiej strony to pewnego rodzaju pretekst, aby po prostu coś razem zrobić. Spędzić wspólnie wieczór. Pójść na długi spacer. Zwolnić na chwilę i znaleźć czas dla drugiej osoby. Cieszę się z każdego upominku lub kwiatów, jakie dostanę w tym dniu, ale nie cieszą mnie one bardziej niż te, które dostaję bez okazji. Mam to szczęście, że mój Mąż należy do tej grupy mężczyzn, którzy od czasu do czasu kupują kwiaty bez okazji. To one najbardziej cieszą, sprawiają najwięcej radości i wywołują duży uśmiech na mojej twarzy. 

Ogólnie nie mieliśmy wielkich planów na ten dzień. Zresztą dwa miesiące temu, myślałam, że w połowie lutego będziemy na urlopie, jednak los płata figle - i jak na razie urlop odszedł na bardzo daleki plan. Może uda nam się wyskoczyć gdzieś na jakiś weekend w cieplejszym miesiącu, ale to czas pokaże. Wracając jednak do Walentynek: mieliśmy w planie wybrać się do kina, ale moja choroba jednoznacznie popsuła nam plany, więc walentynkowy wieczór pewnie spędzimy oglądając jakiś ciekawy film.

Jeżeli tak samo jak my, nie masz zbyt ambitnych planów na ten dzień polecamy pięć filmów, które możesz obejrzeć. Zresztą nie potrzeba Walentynek i drugiej połówki do tego, aby obejrzeć dobry film.
Love, Rossie

Pamiętnik

Holiday

I że Cię nie opuszczę

Listy do M 2

P.s. Dziękuję Wam w imieniu Męża zamiłe komentarze pod wpisem Męskim Okiem: Clint Eastwooh.

10 komentarzy

  1. Nie przepadam za tym komercyjnym świętem, ale kupuję oczywiście Żonie coś na walentynki.
    Ogólnie nie lubię większości świąt właśnie z powodu komercji, ale z drugiej strony jeśli coś jednoczy ludzi, jeśli coś jest radosne, to fajnie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też raczej coś symbolicznego sobie kupimy, ale z reguły staramy się po prostu ze sobą spędzić czas i na chwilę zwolnić. Takie chwile są najcenniejsze.

      Usuń
  2. U nas też bez specjalnych rzeczy - weekend we dwoje :)
    Filmy 2,3 i 4 znam i bardzo lubię. 1 nie widziałam, Listy do M. tylko pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie właśnie takie chwile są najcenniejsze, kiedy można po prostu razem spędzić czas, porozmawiać na spokojnie, bez żadnego pośpiechu i z zegarkiem na ręce.

      Usuń
  3. Wszystkie filmy znam i bardzo lubię! :) Jeśli lubisz Rachel McAdams (to moja ukochana aktorka), która gra w "Pamiętniku" i w "I że cię nie opuszczę" to polecam "Czas na miłość" - niezwykle pozytywny film! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi ten tytuł mówi, chyba go oglądaliśmy jakiś czas temu :)

      Usuń
  4. Nie obchodzę tego swięta jakoś szczególnie, ale nie mam nic przeciwko, jak ktoś w tym dniu powie coś miłego, ofiaruje kwiatka...
    I że Cię nie opuszczę widziałam, piekny film.
    pozdrawiam i miłego wieczorku życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie robimy nigdy nic szczególnego, z reguły po prostu spędzamy razem ten czas :)

      Usuń
  5. Mi Walentynki są raczej obojętne. Miałam kilka lepszych i gorszych doświadczeń z nimi i stwierdziłam, że Walentynki będą takie, o jakie sami się postaramy. A że ostatnio spędzaliśmy bardzo dużo czasu z chłopakiem, to dzisiaj mam całe popołudnie i wieczór dla siebie, a on też może trochę ode mnie odetchnąć :) Szczerze mówiąc średnio widzi mi się wychodzenie do kina albo do restauracji akurat w ten dzień, bo nie dość, że wszystko zajęte, to nieraz też droższe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam podobne podejście do Walentynek.
    Powinno okazywać się uczucia codziennie , a nie od święta.
    Mój M. też kupuje często kwiatki bez okazji, perfumy albo pluszaki :))))
    Miło spędzić jednak ten dzień razem.
    Mi nie było to dane w tym roku, bo narzeczony daleko...
    Nadrobimy jak przyleci :))))

    OdpowiedzUsuń

TOP