17 kwietnia 2016

Wiosenny deszcz & przemyślenia

Lubię długie i leniwe niedzielne przedpołudnia. Śniadanie zjedzone bez pośpiechu w ciepłym szlafroku. Na spokojnie wypita ciepła herbata - bez pośpiechu i oddechu na szyi pędzącego życia. Lubię zwalniać - na chwilę: żeby złapać oddech, dojść do wniosku, że mimo wszystko za bardzo się wszystkim przejmuję i po prostu odetchnąć.

PIXABAY

Lubię dźwięk padającego deszczu, zwłaszcza wtedy, gdy mogę siedzieć opatulona kocem z kubkiem aromatycznej herbaty wsłuchując się tylko w miarowe uderzenia kropli o parapet. Latem, gdy siąpił lekki delikatny deszcz lubiłam spędzać ten czas na balkonie czytając książkę. I tak jak zapewne wszyscy, nie lubię, gdy zastanie mnie gdziekolwiek mocna ulewa i nie mam parasola. Mieszkając jeszcze w rodzinnym domu, jako nastolatka tuż po lekkim, letnim deszczu lubiłam wychodzić do ogrodu i chodzić boso po trawie. Zresztą zawsze to lubiłam - nie ważne czy było to chodzenie po rozgrzanym piasku na plaży, czy też mokrej lub suchej trawie w ogrodzie. Po mieszkaniu też zdarza mi się chodzić na boso, chociaż zazwyczaj w tych ciepłych miesiącach.

W zasadzie to od wczorajszego popołudnia przypomniało mi się wiele rzeczy z okresu mojego życia, kiedy miałam jeszcze "naście" lat. A wszystko tak naprawdę za sprawą moich pamiętników, na które trafiłam podczas wczorajszych porządków. Prowadziłam je gdzieś od około czternastego do dziewiętnastego roku życia. Wróciły zarówno te dobre, jak i złe wspomnienia, które kiedyś miały miejsce. Przypomniałam sobie o problemach, które jeszcze kiedyś spędzały mi sen z powiek, i wydawało mi się wtedy, że wali mi się cały świat - dzisiaj, na przestrzeni lat uśmiecham się po prostu sama do siebie, gdy myślę o tym, co kiedyś stanowiło dla mnie problem ogromnych rozmiarów. Dziś trochę może i tęsknię za tamtymi problemami i tamtą beztroską, ale ... kocham swoje życie, takie jakie jest. Bo nawet jeżeli w przeszłości nie zawsze było tak jakbym chciała, nie zawsze układało się wszystko po mojej myśli - to wszystkie te zdarzenia ukształtowały mnie taką, jaką jestem. Swoją drogą, to trochę uogólniając - nie warto rozpamiętywać negatywnych zdarzeń z przeszłości, bo życie będzie uciekało nam przez palce, a człowiek żyjący dawnymi zdarzeniami po prostu stoi w miejscu, nie idzie do przodu. Traci swoją energię na pielęgnowanie w sobie negatywnych zdarzeń, zamiast odciąć się od tego grubą kreską - i po prostu żyć. 

Kiedyś prowadzenie takiego dziennika dawało mi dużo satysfakcji. Ba! Nawet gdzieś od roku 2011 zaczęłam prowadzić taki dziennik, pisząc nie tyle o swojej codzienności jak to bywało wtedy, kiedy byłam nastolatką, ale raczej pisząc głównie o swoich emocjach. Pisałam rzadko, a nawet można by powiedzieć bardzo rzadko, bo były okresy kiedy pisałam np. raz w miesiącu, a był i taki czas kiedy, pisałam dwa, trzy razy do roku - w każdym bądź razie było to bardzo nieregularne. 

U mnie nadal pada deszcz, a ja w dalszym ciągu zastanawiam się nad wczorajszym pomysłem związanym z pisaniem takiego dziennika. Kto wie? Może zacznę go znowu prowadzić?

18 komentarzy

  1. Ja również prowadziłam pamiętniki w wieku nastoletnim, ale w emocjach i chwili słabości wszystkie spaliłam... Jednak te pojedyncze momenty, kiedy słuchamy tego, co wokół - krople deszczu, niespiesznie wypita herbata w ulubionym kubku, tykanie zegara - to jest to, co lubię najbardziej. Warto uczyć się słuchać. Czasami słuchamy, a nadal nie słyszymy... Dobrej niedzieli! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest to dość powszechne zjawisko, że słuchamy, a nie słyszymy. Dla mnie takie chwile są ważne, bo mówię sobie: stop - łapię oddech, wsłuchuję się w siebie, a taka świadomość jest bardzo ważna.

      Usuń
  2. My prowadzimy pamiętnik :) Uważamy że to jest super sposób na zapisywanie różnych fajnych zdarzeń ;) Super post :* ZAPRASZAMY DO SIEBIE http://agssymi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętnik prowadziłam. Jako nastolatka. Do czasu aż zajrzała do niego mama...
    Mimo wszystko nadal uważam, że jest to całkiem fajna forma ujścia emocji nie tylko tych złych :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj myślę, że problem podglądania co ktoś tam pisał, to nic nowego - mi do mojego pamiętnika też czasami zaglądał "młodszy starszy" brat.

      Usuń
  4. Ja dziennik prowadziłam jako nastolatka przez około 3 lata. Ostatnio jak do niego zerknęłam to mi było strasznie wstyd bo o takich głupotach pisałam, że aż strach. A najgorsze jest to, że uważałam wówczas, iż to strasznie poważne sprawy. No nic, załóżmy, że człowiek mądrzeje z wiekiem.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  5. Poczułam się taka spokojna wewnętrznie jak czytałam o tej ciszy po deszczu, o samym deszczu i tej książce na balkonie. Doceniłam to, niestety od kiedy jestem mamą a kiedy paradoksalnie, takie chwile tylko dla mnie, to jak wygrana na loterii. A pamiętniki? Pisałam, dużo, często i chyba przez całe życie. Potem pisałam na klawiaturze i zapisywałam na dysku. Te pisane ręcznie kilka miesięcy temu spaliłam - nie żałuję, bo pamiętam je na pamięć. Chyba nigdy nie przejdzie mi ochota na napisanie kilku słów nawet raz na jakiś czas o tym co u mnie - tylko dla mnie. Od kiedy zaszłam w ciążę piszę pamiętnik dla mojego synka o jego poczęciu, życiu i tym wszystkim z czym przychodzi nam się mierzyć każdego dnia. A może robię to bardziej dla siebie niż dla niego???

    Fajny temat podjęłaś. Dziękuję...
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się tylko domyślać, że będąc Mamą nie masz czasu na takie rzeczy jak spokojne czytanie książki lub chwila dla siebie. I przyznam Ci się, że jak w sobotę przeglądałam te pamiętniki, to gdzieś mi po głowie też chodziło, aby je zniszczyć i spalić. Co do prowadzenia pamiętnika dla Twojego synka, to może i częściowo robisz to dla siebie, a z drugiej strony dla niego. Przecież te wszystkie chwile umykają bardzo szybko...

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. I ja prowadziłam pamiętnik. Jak zdarza mi się do nich czasem zajrzeć to pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Z jak innymi problemami wtedy się zmagałam, ale wtedy urastały do niebotycznych rozmiarów. Każdy wiek ma swoje prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :)
      I w sumie ważną rzecz napisałaś, że każdy wiek ma swoje prawa.

      Usuń
  7. Fajnie jest prowadzić swój pamiętnik i po latach przeczytać.
    pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można sobie przypomnieć wtedy te rzeczy, które gdzieś nam umknęły.

      Usuń
  8. Pisałąm od zawsze... pamiętniki (takie właśnie na zasadzie dziennikow, ale tradycyjne) bo pisac KOCHAM wręcz. I zawsze chciałam założyć bloga, ale nie miałam motywacyjnego kopa. Teraz najchętniej pisałabym po kilka wpisów codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu nie? Taki dziennik, pamiętnik to taki Twój odrębny świat gdzie możesz się wyżalić, wypłakać, podzielić szczęściem. Podczas pisania nabierzesz dystansu co pozwoli Ci jakoś lepiej, stabilniej iść przez życie. Oczywiście ja mówię na swoim przykładzie - sama od dobrych kilku lat prowadzę pamiętnik - z mniejszymi lub większymi przerwami. I zawsze stwierdzam, że to super pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie wytrwałam w prowadzeniu pamiętnika ;)

    Ja również uwielbiam deszcz za oknem, kiedy jestem pod kocem. I zapach po wiosennej czy letniej burzy (najlepiej po gorącym dniu).

    W ogóle skloniłaś mnie do sięgnięcia po Remigiusza Mroza i z miejsca zakochałam się w Chyłce :D Dzięki za polecenie, bo pewnie chwilę by trwało zanim sama bym do niego dotarła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie czytam trzeci tom - Rewizję :) A Chyłka jest po prostu świetna.

      Usuń

TOP