26 maja 2016

Moja 'przyjaciółka' - niepłodność

Jest dzisiaj 26 maj - Dzień Matki. Część z Was poczuła dzisiaj małe dłonie oplatające się wokół Waszej szyi, kolejna część będzie celebrowała swój pierwszy taki dzień w życiu z małą kruszynką na ramieniu, a reszta tak samo jak ja, w dalszym ciągu jest w swojej dalekiej podróży do zostania Mamą.



Ostatnio nie poruszałam tutaj żadnych tematów związanych z niepłodnością, ale cały czas we mnie to wszystko tkwi. Tak samo, jak większość kobiet borykająca się z takimi problemami jak ja, w większości marzy o tym, aby nie tylko w takim dniu jak dziś trzymać w ramionach swoje dziecko. Wiele z nas, kobiet leczących niepłodność, często zajmuje swój czas tak, aby jak najmniej myśleć o pragnieniu bycia rodzicem, aby nie zatracać się w tym wewnętrznym bólu. Jeżeli tak samo jak ja, starasz się o dziecko, ale pomimo wielu prób nic nie wychodzi, tak jak powinno - dokładnie wiesz, o jakim bólu mówię.

Czasami... nie radzę sobie ze swoją niepłodnością. Jej zmorą, prócz tego, że nie mogę zajść w ciążę jest chyba to, że czasami, w tych trudniejszych dniach czuję się po prostu gorsza. Gorsza od innych kobiet. Kobiet, które mogą mieć dzieci, a tego nie doceniają. Kobiet, które mają normalne regularne cykle, a nie tak jak ja - kilka razy do roku. Czasami również, czuję się mniej kobieco niż zazwyczaj. Niejednokrotnie ucierpiała na tym moja samoocena i traciłam pewność siebie na jakiś czas. Jednak jestem świadoma tego, że to wszystko siedzi w mojej głowie i we mnie. W końcu ludzie nie postrzegają siebie nawzajem pod kątem płodności, a raczej według tego po prostu jakimi są ludźmi i jak traktują swoich bliskich.

Bywają dni, kiedy nie radzę sobie ze swoją niepłodnością. Bywam, wtedy bardzo drażliwa i jedyne, co przynosi mi ulgę to łzy - one naprawdę mają działanie terapeutyczne. Nie mam problemu, aby o tym mówić, jednak nie z każdym mam ochotę o tym rozmawiać. Nie lubię podmiatać mojej niepłodności pod dywan, i nie uznaję jej jako temat tabu. Ona jest. Po prostu. I przyczepiła się mnie jak rzep psiego ogona...

Nigdy nie byłam aż tak gotowa psychicznie na macierzyństwo jak w obecnej chwili. Nie wiem kiedy zostanę Mamą, a Osobisty Tatą - ale jednego jestem pewna, kiedyś w naszym życiu pojawi się dziecko. Nie wiem tylko tego, czy będzie rozwijało się pod moim sercem czy w naszych sercach...

21 komentarzy

  1. Jejku :/ Bardzo przykra sprawa :( Rozumiemy że jest ci smutno. To coś wielkiego ze zdołałaś o tym napisać :) Widzimy w tobie mocną kobietę, która się nie poddaje :) Oby tak dalej ! :* Nigdy się nie poddawaj i pamiętaj że masz swoich czytelników, którzy trzymają za ciebie mocno kciuki ^^ Ten tekst wywołał u nas łzy. Nie wiemy co czujesz możemy sobie to tylko wyobrażać... Mamy do ciebie wielką prośbę czy mogłabyś poklikać w linki u nas? Jeśli tak to bardzo dziękujemy http://agssymi.blogspot.com/2016/05/banggood_26.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... A byłaś u lekarza? Nie znam się co prawda na medycynie, ale ja bym zaczęła od wyregulowania cykli. Ja sama przez jakieś 3-4 pierwsze lata miesiączkowania miałam straszne rozregulowanie, byłam nawet 2 razy w szpitalu... I wtedy mama mnie umówiła do prywatnego ginekologa, gdzie lekarka przypisała mi jakieś kropelki homeopatyczne, a później tabletki antykoncepcyjne. Tym regulowałam swoje cykle, aż w końcu mogłam odstawić leki i odtąd okres miałam jak pod linijkę (z małymi wyjątkami, kiedy spóźniał mi się np. jak się stresowałam).
    Bo jak masz regularny cykl, to możesz dokładnie wyliczyć sobie odpowiedni czas na działanie. Ale to już na pewno wiesz...
    I nie załamuj się, może już za rok to Ty będziesz świętować ten Dzień Matki ;) Kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że byłam jednak ponoć przy moich chorobach to nie jest takie proste. Zwłaszcza, że przy każdych lekach mam wszystkie niepożądane objawy.

      Usuń
  3. Tylko ktoś, kto przechodzi przez to wie,o czym piszesz.
    Dzień Matki jest dla nas szczególnie trudny, z każdej strony przypominają o tym.
    A my chciałybyśmy przespać ten dzień. Aby nie czuć tego wszystkiego :(
    Ale wierzę, że i dla nas zaświeci słońce i też będziemy obchodzić ten dzień jako mamuśki i nam będą składać życzenia ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś każda kobieta borykająca się z niepłodnością będzie mogła świętować Dzień Matki.

      Usuń
  4. Pięknie napisane, choć to chyba nie na miejscu określenie, ale wyczuwa się, że pisałaś całym swoim sercem. Jestem z Tobą jak wiesz, często myślę i przesyłam ogrom pozytywnego myślenia.

    Ostatnio czytam (po raz kolejny) "Potęga podświadomości". Wierzę gościowi, który napisał tę książkę. I wedle niej powinnaś zmienić sposób myślenia. Zachęcam do lektury, jak dla mnie warto stosować się do rad Murphiego, tylko trzeba wierzyć że jest tak jak on radzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamilo, jak dobrze znam te emocje, ten ból... Dobrze, że nie zamykacie się na adopcję. Świadomość, że jest taka opcja, bardzo uspokaja. Ale na to jest jeszcze czas. Musicie jeszcze powalczyć. I wierzę, że ta walka będzie dla Was owocna. Pocieszę Cię. W zeszłym roku też poczułam taką pełną gotowość na dziecko. To było po ponad 2,5 roku intensywnych starań, ale wtedy miałam takie mocne poczucie, że teraz jest najlepszy moment. I zaszłam wówczas w ciążę. Tego Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Inna kwestia jest taka, że często również sami się blokujemy.

      Usuń
  6. Jestem pewna, że to wielkie marzenie o dzidziusiu się spełni!!!!
    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  7. Przykro mi to czytać, nie wiem co powiedzieć w takich sytuacjach.
    Ale kiedy mnie doganiają swoje demony powtarzam sobie, że widocznie tak musi być w tym momencie, a przede mną całe życie. Jeżeli teraz czegoś nie mogę, to wyciągnę z tego lekcję i w przyszłości jeszcze bardziej docenię to, na co tak długo czekałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu każdego człowieka dzieją się różne rzeczy, i zawsze trzeba sobie jakoś poradzić.

      Usuń
  8. Za każdym razem, gdy czytam Twoje słowa o marzeniu zostania mamą czuję żal. Żal, że tak bardzo pragniesz i nie możesz. Wiesz, że miesiąc temu po raz pierwszy przytuliłam swoją dziewczynkę i choć nie potrafię wyobrazić sobie Twojego bólu i pragnienia, to dzięki Tobie doceniam jak wielkie mam szczęście. I choć z perspektywy niepłodności jesteśmy po dwóch stronach barykady, to sercem jestem po Twojej stronie. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że córeczka Wam zdrowo rośnie. Często ciężko jest sobie wyobrazić czyś ból, każdy w końcu przeżywa wszystko na swój sposób.

      Usuń
  9. Smutne to co piszesz :(( czuję podobnie :( są gorsze i lepsze dni jednak nie sposób zapomnieć o niej. Ma niepłodności :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia tak samo smutne jest to, że prócz nas jest tyle kobiet, które pragną stworzyć dziecku dom pełen miłości - a nic z tego nie wychodzi. Uściski!

      Usuń
  10. Wcale nie jesteś gorsza, wręcz przeciwnie - cechuje Cię ogromna odwaga, bo potrafisz pisać i mówić o emocjach, które tak bardzo są intymne.
    Nie każa z nas może sobie na to pozwolić.
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymanie tego wszystkiego w sobie po prostu mi nie służy. Do mówienia wprost o mojej niepłodności musiałam dojrzeć. Pozdrawiam Cię ciepło.

      Usuń
    2. Bo ciezko sie otworzyc i mowic wprostbo tym co nas boli..potrzeba czasu. Ja dopiero niedawno dojrzalam do tego by mowic o swoim poronieniu.wczesniej nie bylam w stanie wykrztusic na ten temat slowa,zaraz klucha w gardle i lzy...

      A lez tez nie mozna sie wstydzic,kiedy jestesmy same dobrze sobie poplakac,to oczyszcza dusze i emocje. Ja na to mowie "spuszczanie cisnienia":-)

      Usuń
  11. Przykro mi... i choć mam trójkę dzieci wiem co czujesz. Moja koleżanka co prawda nie była niepłodna, ale choroba nie pozwalała jej zajść w ciążę (niestety groziło to jej śmiercią). Teraz spełnia się jako mama dwóch dzieciaczków, które dzięki niej mają kochający dom. Życzę ci jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi przykro. Przypadkiem natknęłam się na Twojego bloga i akurat ten post. Nie spodziewałam się co przeczytam. Współczuję Ci i trzymam kciuki, żeby dziecko, które trafi do Waszych serc pojawiło się jak najprędzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi Ciebie tutaj gościć, szkoda tylko, że jako pierwszy przeczytałaś tak smutny wpis. Niestety niepłodność często powoduje, że z mojej twarzy znika uśmiech - ale tak jest chyba u większości kobiet/małżeństw borykających się z tym problemem.

      Pozdrawiam!

      Usuń

TOP