4 lipca 2016

Lubię czerwiec!

Już kilka dni temu minął czerwiec, a mnie jakoś brakowało czasu, aby usiąść na spokojnie i napisać kolejny wpis z serii "Lubię!". Z jednej strony w czerwcu działo się dość sporo, ale mam ogromne poczucie, że organizacja była jednak ogromnym atutem tego miesiąca, bo ogarnęłam (ogarnęliśmy) sporo spraw. Przede wszystkim obydwoje w dużym stopniu byliśmy pochłonięci pracą zawodową, i jesteśmy ogromnie szczęśliwi, że w końcu zamknęliśmy pewne sprawy.


PRYWATNIE
To, że wiele się działo w czerwcu - jest niewątpliwe. Jednak najwięcej radości sprawiło mi to, że w końcu ruszyliśmy dalej w długą drogę do zostania rodzicami. Zrobiliśmy wszystkie potrzebne badania, i w końcu te wszystkie sprawy związane ze staraniami o dziecko ruszyły do przodu. Może, to i jeden, mały krok, ale dla mnie ma on duże znaczenie, gdyż po kilku miesiącach zawieszenia - ruszyliśmy do przodu. 

GADŻETY
Nowym gadżetem, który zakupiłam na początku czerwca jest najzwyklejszy długopis Parkera. Może nie najzwyklejszy, bo z grawerem - Kreując życie! Blog jest dla mnie ważnym miejscem, a jego nazwa jest bliska mojemu sercu.


KOSMETYKI
Kosmetyków pielęgnacyjnych nie zmieniam zbyt często, i najważniejsze w tej kwestii jest dla mnie to, aby produkt po prostu nie wysuszał mojej wrażliwej skóry. Odkryciem czerwca okazał się witaminowy olejek pod prysznic z Bielendy z frangipani i mleczkiem pszczelim. Jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę! Obawiałam się trochę tego, że moja skóra po użyciu takiego produktu będzie lepka - ale nic mylnego. Skóra jest bardzo przyjemna w dotyku. Drugim produktem jest balsam do ciała Green Pharmacy z nagietkiem i zieloną herbatą - tak naprawdę, to kupiłam go przez przypadek, podczas wyjazdu do rodzinnego domu, gdy zapomniałam zabrać ze sobą jakieś smarowidło do ciała. Przekonała mnie cena - 500 ml za około 11 złotych. Po pierwsze - idealnie się sprawdził, gdy miałam podrażnioną skórę po opalaniu, a po drugie - szybko się wchłania. 


BIŻUTERIA
Choć druga rocznica Naszego ślubu wypadała na 31 maja, to los zrobił nam małego psikusa i swój prezent dostałam na początku czerwca. Co to było? Coś, o czym zaczęłam myśleć na chwilę przed ślubem - bransoletka Lilou z datą naszego ślubu i inicjałami, a po drugiej stronie jest wygrawerowany znak nieskończoności.


MIEJSCA
W czerwcu bywaliśmy z Mężem w różnych miejscach - jeździliśmy na plażę nad Wisłą, byliśmy nad morzem w Stegnie, odwiedziliśmy mój rodzinny dom - i wiecie co? Wszędzie spędziliśmy miło czas, jednak chyba najwięcej radości sprawiło mi moje nowe miejsce pracy. I choć pojawiło się ono pod sam koniec czerwca, to podejrzewam, że będzie takim ulubieńcem najbliższych miesięcy. W końcu mogę spokojnie i wygodnie usiąść, popracować... - i to jest taki mój mały kąt w naszym mieszkaniu.






CZERWCOWE WPISY NA Kreując życie!

Jutro - 30 urodziny Osobistego. Prócz prezentu urodzinowego przygotowałam dla niego kilka niespodzianek, wśród nich tort, który piekłam po raz pierwszy w życiu - do tej pory jakoś tak nigdy się nie złożyło. Może cudnie nie wygląda, ale mam nadzieję, że będzie nadrabiał smakiem.


A Wam jak minął czerwiec? 

6 komentarzy

  1. Tort jest piękny :) W moim obecnym mieszkaniu nie ma piekarnika, więc przez rok nic nie upiekę (ach te studenckie standardy).

    Ja jeszcze za czerwcem nie przepadam, bo daje mi w kość sesją :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez bardzo kocham czerwiec- BARDZO!
    Wszystkiego co najlepsze dla jubilata:)
    moc uścisków wakacyjnych:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Długopis pokazuje, że blog tak często wykracza poza wirtualną rzeczywistość i staje się naszą nieodzowną cząstką siebie. Niby zwyczajny ten czerwiec a tyle w nim wyjątkowości.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny ten Twój czerwiec był ;)
    lipca życzę równie kreatywnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak nie wygląda, jak wygląda? :) Pięknie wygląda i pewnie dobrze smakował ;) Ciekawe te kosmetyki, może niedługo się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tort wygląda pięknie i apetycznie. Wszelkiego dobra dla Męża. Fajną dekadę zaczyna w swoim życiu. Serio.
    Dla nas czerwiec był przełomowy. Zapadły ważne decyzje, generujące duże zmiany.
    Skuszę się na balsam, o którym piszesz.
    Niech lipiec będzie równie piękny

    OdpowiedzUsuń

TOP